Skocz do zawartości

Zaloguj przez Facebook Rejestracja

Najnowsze tematy

Wyświetl nową zawartość »

Sepsa zabija szybko :: zobacz komentowany artykuł


95 odpowiedzi w tym temacie

#21 ~wioleta~

~wioleta~
  • Goście

Napisano 01 listopad 2012 - 08:21:28

To jest starszne co piszesz. Lekarze czasami zapominja o czlowieku i robia na to co maja ochote. Ja przeszalm bardzo duzo z moim mezem. Pojechal na zwykle badanie do szpitala i wrocil po pol roku. Wykonczony , wyniszczony nie do zycia. To bylo 4 lata temu. Ja chyba nigdy nie dojde do siebie po tym wszsytkim co przeszlam. sepsa w jego przypadku byla co tydzien. Leki antybiotykie. Resprator, operacja trzustki ..... mogalbym wymieniac i wymieniac. a wszsytko to bo lekarz myslal ze moj maz ma kamienia na woreczku zolciowym. A przeciez mogl wykonac inne badanie mniej inwazyjne. Dzis mam duze problemy ze saba sama. Przez to wszysko nie mozemy miec dzieci. A mamy po 30 lat. Ohhh pozdrawiam serdecznie

#22 ~gość~

~gość~
  • Goście

Napisano 16 styczeń 2013 - 14:28:58

Witajcie, moja 4 letnia córeczka 3 miesiące temu przeszła sepsę A zaczęło się tak: najpierw w sobotę wymiotowała przez cały dzień i taka słaba była, w niedzielę wymioty ustąpiły pojawiła się gorączka więc w poniedziałek do przedszkola nie poszła chociaż nie miała już gorączki. We wtorek wróciła z przedszkola rozpalona więc w środę postanowiłam iść z nią do lekarza i okazało się że to jest angina, więc byłam spokojna już. Do soboty córeczka nie miała żadnych objawów choroby. Gdy się rano w sobotę obudziła to narzekała że jest jej zimno ospała była jakaś poddenerwowana, a temperatura podskoczyła do 41 stopni. Próbowałam zbić ją ale się nie udawało, w końcu pojechałyśmy do poradni przy szpitalnej, tam odrazu Pani doktor pobrała jej krew i stwierdziła że nie ma nic niepokojącego i chciała nas odesłać do domu. Ale że córka mało co kontaktowała i miała strasznie przyspieszony puls to lekarka stwierdziła że zostawi nas dzień na obserwacji w szpitalu, i tam zaczeli robić badania i okazało się że to posocznica. Mała przez 3 dni walczyła z gorączką 41 stopni z rozwolnieniem, lekarze do badania musieli ją budzić bo tylko spała... potem oczywiście jeszcze dwa tygodnie w szpitalu spędziłyśmy. To był najgorszy czas w moim życiu... Ale się udało wyszła z tego bez żadnych powikłań, ale ja teraz jestem bardzo przewrażliwiona i z każdą pierdołą latam do lekarza.

#23 ~sandra~

~sandra~
  • Goście

Napisano 10 kwiecień 2013 - 20:41:29

Wczoraj mój znajomy Mateusz 13 lat zmarł z powodu choroby o której jest mowa...SEPSA..!!!!Na początku nic nie wskazywało że to może być ta choroba!!Lecz gdy pewnego dnia Mateusz zemdlał w domu jego rodzice zawieźli go do szpitala w miejscowości w której mieszkał......W Sieradzu..!!!Leżał tam 3 dni lecz gdy jego stan sie pogorszył a w Sieradzu nie można było mu pomóc lekarze zawieźli go karetką do szpitala w Łodzi!!!Po paru godzinach walczenia z Sepsą .....Mateusz zmarł...!!!!Jego rodzina była załamana i nie mogła w to uwierzyć !!!!! Dołączona grafika
Teraz wszyscy którzy go znali mają taki opis na gadu-gadu .....W Pamięci pozostaniesz ;(;(;( :* Załamka :(Ah... Mateusz :* NieZapomnę..
Lekarze robili co mogli...Ale nie udało się...!!!Mateusz odszedł z tego świata...!!!!!Miał tylko 13 lat... Śpieszmy się lubić i kochać ludzi tak szybko odchodzą



#24 ~Tomek~

~Tomek~
  • Goście

Napisano 05 sierpień 2013 - 17:14:21

moja córeczka urodziła się dwie doby temu, i dwa miesiące za wcaeśnie- - walczy z sepsą na odziale intensywnej terpii. W miejscu w którym Ona jest, jest też BÓG, bo pełno tam wcześniaków zabranych śmierci. Pięć pomp infuzyjnych i Jego Anioły ratują właśnie jej życie... 



#25 ~Jacek~

~Jacek~
  • Goście

Napisano 31 sierpień 2013 - 17:20:13

Sepsa zabrała mój największy skarb, którego kochałam najbardziej na świecie-mojego pieska.Modliłam się do Boga z całego serca,aby mi go nie zabierał,bo tylko jego miałam.Do samego końca wierzyłam, że jeszcze z tego wyjdzie.Miał bardzo wysoką gorączkę.żółtaczkę, wymiotował krwią, występował krwiomocz, dostał wstrząsu septycznego.Posocznica zaatakowała wszystkie jego organy,które już pod koniec w ogóle nie pracowały.Lekarze też zawiedli,kiedy trafiłam z nim do lekarzy z prawdziwego zdarzenia,było już za późno.....i chociaż robili wszystko,łącznie z przetaczaniem krwi,...nie udało się,wciąż w to nie wierzę....Życie jest tak paskudnie niesprawiedliwe, że czasami nie chce się żyć.I tak nie ma już mojego malutkiego.To było moje dzieciątko, jak to się mówi, jedliśmy z jednej miski....Do dziś nie wiem skąd u niego ta sepsa, nie wiem,po prostu nie wiem.myślę często całymi nocami,głowię się jak mogło do czegoś takiego dojść. sad.gif

Jeśli dobrze zrozumialem, to piszesz o zwierzątku. Też miałem 20 lat temu kundelka Cezarka, kochane i mądre stworzenie. Niestety, zabrał go tyfus o ile pamiętam. Potem miałem PON-a, którego przejechał polonez, złamał mu kręgosłup i musiałem go uśpić. Strasznie to przeżyłem. Od tego czasu nie mam żadnych zwierząt i nie będę miał.



#26 kwiat.lotosu1989

kwiat.lotosu1989

    Nowy

  • Użytkownicy zarejestrowani
  • Pip
  • 3 postów

Napisano 05 wrzesień 2013 - 12:57:56

MOJ 5 MIESIECZNY SYNEK TRAFIL Z GORACZKA DO SZPITALA W ELBLAGU PO DOBIE PODAWANIA MU LEKOW PRZEWIEZIONO GO NA OIOM DO SZPITALA W OLSZTYNIE. JEGO STAN JEST BARDZO CIEZKI JEST W SPIACZCE FARMAKOLOGICZNEJ MA ZMIANY I ZAPALENIE PLUC ZAATAKOWANY JEST CALY UKLAD NERWOWY, ZAPALENIE OPON I ZAPALENIE MOZGU , BOZE CO JA mam robic od tygodnia nie ma zadnej poprawy?????


najbardziej nie pokoje sie krwiakami na muzgu ktore wystapily boje sie ze zmiany beda nie odwracalne!!!!!!!!!!!!!!!!!!


nie mam pojecia z kad te dziadostwo sie bierze

#27 andzia88

andzia88

    Znajomy

  • Użytkownicy zarejestrowani
  • PipPip
  • 27 postów

Napisano 11 wrzesień 2013 - 15:14:20

Sepsa to reakcja na zakażenie wirusem, bakterią, pasożytem lub grzybem. Wszystko przez osłabiony ukłąd odpornościowy, gdy nasz organizm zostanie zaatakowany to juz niestety wszystkie organy są narażone ;( Ale lekarze znają coraz więcej metod walki z tym świństwem, więc dadzą radę ;) Nie można mysleć o najgorszym :/



#28 ~paweł~

~paweł~
  • Goście

Napisano 13 listopad 2013 - 21:10:38

nasz Kubuś też trafił do olsztyna na oiom pod koniec września i po prawie 2 miesiącach śpiączki i ciężkiego bólu niestety ciężko to pisać ale odszedł od nas

życie czasami traci sens

 

 

 

 

MOJ 5 MIESIECZNY SYNEK TRAFIL Z GORACZKA DO SZPITALA W ELBLAGU PO DOBIE PODAWANIA MU LEKOW PRZEWIEZIONO GO NA OIOM DO SZPITALA W OLSZTYNIE. JEGO STAN JEST BARDZO CIEZKI JEST W SPIACZCE FARMAKOLOGICZNEJ MA ZMIANY I ZAPALENIE PLUC ZAATAKOWANY JEST CALY UKLAD NERWOWY, ZAPALENIE OPON I ZAPALENIE MOZGU , BOZE CO JA mam robic od tygodnia nie ma zadnej poprawy?????


najbardziej nie pokoje sie krwiakami na muzgu ktore wystapily boje sie ze zmiany beda nie odwracalne!!!!!!!!!!!!!!!!!!


nie mam pojecia z kad te dziadostwo sie bierze

 



#29 ~Kasiaaa~

~Kasiaaa~
  • Goście

Napisano 16 listopad 2013 - 22:33:09

 

To jestesmy w tej samej sytuacji ;(

Módlmy się o Nasze dzieci ..



#30 ~asia~

~asia~
  • Goście

Napisano 26 listopad 2013 - 22:18:58

Chciałabym wszystkim szukającym pocieszenia opisać historię mojej mamy. Skoro czytasz ten wątek pewnie masz doczynienia z sepsą bądź inną ciężką chorobą w swoim otoczeniu. Ja słuchając o licznych przypadkach sepsy , nigdy nie pomyslałam, że ten problem dotknie również moja rodzine. Moja mama (45 lat) trafiła do szpitala z powodu kamieni na nerkach. Przez 9 dni lekarze nic nie robili. Podawali jedynie leki przeciwbólowe i kroplówki. Jedni lekarze twierdzili, że są kamienie inni, że to kolka nerkowa. W konsekwencji tego po kilku dniach mama spuchła i dostała zółtaczki. Tego też dnia , jak pojawiło się zażólcenie skóry zabraliśmy mame do innego szpitala. Tam okazało się ,że sa problemy z wątrobą. Po prostu wątroba przestawała funkcjonować. Po 4 dniach mama dostała wysokiej gorączki i drgawek. natychmiast padło podejrzenie o sepsę i została przewieziona na OIOM. Tam od razu podali jej osocza i płytki krwi. Jeszcze przez 4 dni na Oiomie była przytomna, choć z dnia na dzień coraz trudniej jej się rozmawiało. Po czterech dniach okazało się, że jest niewydolna oddechowo i krązeniowo i musieli ją zaintubować. To był bardzo cięzki okres. Mama była w śpiączce farmakologicznej prawie miesiąc. Nie chce opisywać przez co wtedy przechodziliśmy. Dla mnie to było piekło na ziemi. Najgorsze, że lekarze nie dawali żadnych szans na przeżycie. Wręcz otwarcie mówili, że to moga być godziny bądź 2-3 dni. Alee tata cały czas wierzył, że ona z tego wyjdzie. Po 3 tygodniach śpiączki i podawaniu wielu leków wyniki zaczęły się poprawiać. Mama po mału wracała do świata żywych. Zaczęła sama oddychać, codziennie odłanczali ją od jakiego użądzenia. Oczywiście po tak długim czasie leżenia potrzebna była tez rehabilitacja. od nowa musiała się uczyć chodzić. Żyje dzięki wytrwałości taty, jego pomocy. dzięki niemu też bardzo szybko wraca do zdrowia. Jest jeszcze bardzo słaba, ale najważniejsze, że po 2,5 miesięcznym pobycie w szpitalu jest już w domu.

Co pomogło jej przezwycziężyc taką paskudną chorobę? Tylko cud. Nawet lekarze są co do tego zgodni. Nasza wiara w to ,że wyzdrowieje. Modlitwa do Boga, nie tylko nasza, ale także wszystkich ludzi, którzy ją znają. Ja sama przeczytała, żeby powierzyć Bogu mamy leczenie i prosić go o błogosławieństwo. Powierzałam ja też opiece Matki Boskiej. Być może dzięki temu zyje.

Co było na wypisie ze szpitala?:
najgorszy rodzaj sepsy tj.
Urosepsa. Wstrząs septyczny z niewydolnościa wielonarządową. Bakterie E.coli i jeszcze inne bakterie, których nazwy nie pamiętam. Przyplątała się tez odleżyna na kości ogonowej, ale na szczęście po mału się goi

Więc skoro ktoś z Twojej rodziny bądź znajomych jest chory nie trać nadziei. A najlepsze co możesz mu dać to modlitwa.

hej, czy moglabym sie z Toba skontaktowac? moj tata juz prawie 3 miesiace lezy na oiomie, nerki nie pracuja, mial dialize, uklad odpornosciowy jest praktycznie zadem. przeszedl juz 4bakterie szpitalne, bo na oiomie mnostwo zarazkow. Co pomoglo Twojej mamie? podajemy dodatkowo preparaty wzmacniajace odpornosc, ale juz nie wiem co dalej robic:(



#31 ~aa~

~aa~
  • Goście

Napisano 04 luty 2014 - 15:29:35

Byłam Chora, ale udało się pokonać Sepse...
Bardzo współczuje ludziom których bliscy zmarli przez ten wirus.

Sepsa to nie wirus. To choroba spowodowana raczej zadko wirusami a czesciej roznymi bakterami.



#32 ~IZABELA~

~IZABELA~
  • Goście

Napisano 15 czerwiec 2014 - 03:46:39

jESTEM PIELĘGNIARKĄ /mY BOIMY SIE CODZIENNIE.bOIMY SIE O NAS SAME --W DODATKU NIE ZAWSZE WIEMY CZY OSOBA KTÓRA ZMARŁA MIAŁA SEPSE ---WYRAZY WSPÓŁCZUCIA DLA OSÓB KTÓRE STRACIŁY W TEN SPOSÓB NAJBLIŻSZYCH



#33 ~IZABELA~

~IZABELA~
  • Goście

Napisano 15 czerwiec 2014 - 03:47:55

jESTEM PIELĘGNIARKĄ /mY BOIMY SIE CODZIENNIE.bOIMY SIE O NAS SAME --W DODATKU NIE ZAWSZE WIEMY CZY OSOBA KTÓRA ZMARŁA MIAŁA SEPSE ---WYRAZY WSPÓŁCZUCIA DLA OSÓB KTÓRE STRACIŁY W TEN SPOSÓB NAJBLIŻSZYCH



#34 ~b bxc~

~b bxc~
  • Goście

Napisano 03 listopad 2014 - 14:35:38

Nawet nie wiesz jak twoja historia dodala mi nadzieji. Moja mama tez ma ciezka sepse i tez zwlekali dlugo z podjeciem jakichkolwiek dzialan. Teraz pozostsje mi tylko nadzieja ze jej organizm to wytrzyma. To juz 3 doba i stan jest stabilny choc mam swiadomosc ze szystko sie moze zdszyc. To jakis koszmar... to czekanie.. ta nadzieja. Kurczowo trzymam sie kazdej ingormacji o poprawie jakiegos wyniku. Ale caly czas jest to stan zagrozenia zycia :(



Alee tata cały czas wierzył, że ona z tego wyjdzie. Po 3 tygodniach śpiączki i podawaniu wielu leków wyniki zaczęły się poprawiać. Mama po mału wracała do świata żywych. Zaczęła sama oddychać, codziennie odłanczali ją od jakiego użądzenia. Oczywiście po tak długim czasie leżenia potrzebna była tez rehabilitacja. od nowa musiała się uczyć chodzić. Żyje dzięki wytrwałości taty, jego pomocy. dzięki niemu też bardzo szybko wraca do zdrowia. Jest jeszcze bardzo słaba, ale najważniejsze, że po 2,5 miesięcznym pobycie w szpitalu jest już w domu.

Co pomogło jej przezwycziężyc taką paskudną chorobę? Tylko cud. Nawet lekarze są co do tego zgodni. Nasza wiara w to ,że wyzdrowieje. Modlitwa do Boga, nie tylko nasza, ale także wszystkich ludzi, którzy ją znają. Ja sama przeczytała, żeby powierzyć Bogu mamy leczenie i prosić go o błogosławieństwo. Powierzałam ja też opiece Matki Boskiej. Być może dzięki temu zyje.

Co było na wypisie ze szpitala?:
najgorszy rodzaj sepsy tj.
Urosepsa. Wstrząs septyczny z niewydolnościa wielonarządową. Bakterie E.coli i jeszcze inne bakterie, których nazwy nie pamiętam. Przyplątała się tez odleżyna na kości ogonowej, ale na szczęście po mału się goi

Więc skoro ktoś z Twojej rodziny bądź znajomych jest chory nie trać nadziei. A najlepsze co możesz mu dać to modlitwa.[/quote]

#35 ~aneta~

~aneta~
  • Goście

Napisano 31 grudzień 2014 - 00:04:46

hej, czy moglabym sie z Toba skontaktowac? moj tata juz prawie 3 miesiace lezy na oiomie, nerki nie pracuja, mial dialize, uklad odpornosciowy jest praktycznie zadem. przeszedl juz 4bakterie szpitalne, bo na oiomie mnostwo zarazkow. Co pomoglo Twojej mamie? podajemy dodatkowo preparaty wzmacniajace odpornosc, ale juz nie wiem co dalej robic:(



#36 ~aneta~

~aneta~
  • Goście

Napisano 31 grudzień 2014 - 00:07:37

Jak z tatą bo przechodzę to samo już trzeci miesiąc tato leży na OIT i nie wiem co dalej

#37 ~Gosia~

~Gosia~
  • Goście

Napisano 11 styczeń 2015 - 23:33:43

Witam. Moj tato jest chory na cukrzyce, ma nadcisnienie a do tego doszla miazdzyca juz jakis czas temu. Przed swietami 2014 roku wdala mu sie w noge martwica. Po swietach tuz przed sylwestrem lekarz rodzinna skierowala go do szpitala. W poprzedni piatek przeszedl operacje wymiany zyl po prawej stronie ciala ktora miala go uratowac.W sobote dzien po operacji zjadl obiad ktory dostal w szpitalu no i sie zaczelo. Wszystko zaczelo go bolec. W niedziele bylam u niego ciezko bylo mu rozmawiac ale cieszyl sie, ze noga juz jest naprawiona i odzyskal w niej czucie. Obiecalam mu, ze nazajutrz przyjde do niego po pracy. Niestety dowiedzialam sie, ze tato mial kolejna operacje. Jak sie okazalo (prawdopodobnie blad lekarzy przy pierwszej operacji) mial dziurawe jelito i wszystkie bakterie przeniosly mu sie do jamy brzusznej. Od poniedzialku lezy na oiomie. Mial zakazenie jamy brzusznej do tego stopnia ze rozeszly mu sie szwy pooperacyjne. Wczoraj dowiedzialam sie, ze ma sepse. Nie mialam z tata w zyciu lekko czesto mnie bil i moja mame czy babcie. Zyczylam mu smierci. Mawet nie wiecie jak bardzo tego zaluje. To co przezywam teraz jest nie do opisania. Boje sie do niego jutro pojechac bo wiem, ze moge nie eytrzymac, ze zaczne plakac. A jemu nerey sa niepotrzebne w takim stanie jakim jest. Nie ma poprawy pogorszenia niby tez nie. Nie wiem co mam robic. Nie chodzilam bardzo dlugo do kosciola a teraz od kilku dni nie rozstaje sie z rozancem. Modle sie w duchu caly czas. Wierze w to, ze Bog mu pomoze, ze da mu duzo sily by walczyc.Na ten rok mam zaplanowany swoj slub. Chcialabym zatanczyc na nim pierwszy taniec z moim ojcem. Dopiero teraz zauwazam jaki jest dla mnie wazny. Najgorsze jest to jak patrze na jego cierpienie. Oddycha przez respirator zeby nie tracic energii na oddychanie. Nie wiem juz jak mam sobie radzic. Wiem, ze wszystko lezy w rekach Boga. Ale staram sie z calych sil wspomoc go modlitwa. Nawet prosilam o to moich znajomych. Zeby pomodlili sie za biego. Wierze z calego serca ze sie uda. Mimo tego, ze nie ukrywam - mam chwile zwatpienia. Niewiarygodne jest to jak tragedia zmienia czlowieka. Was tez prosze pomodlcie sie za mojego tate. A ja pomodle sie za Was i Waszych bliskich. Z gory i z calego serca dziekuje. Razem wszyscy damy rade i nasi bliscy tez dadza rade tylko potrzebna jest modlitwa i wiara.

#38 ~Gosia~

~Gosia~
  • Goście

Napisano 11 styczeń 2015 - 23:34:40

Witam. Moj tato jest chory na cukrzyce, ma nadcisnienie a do tego doszla miazdzyca juz jakis czas temu. Przed swietami 2014 roku wdala mu sie w noge martwica. Po swietach tuz przed sylwestrem lekarz rodzinna skierowala go do szpitala. W poprzedni piatek przeszedl operacje wymiany zyl po prawej stronie ciala ktora miala go uratowac.W sobote dzien po operacji zjadl obiad ktory dostal w szpitalu no i sie zaczelo. Wszystko zaczelo go bolec. W niedziele bylam u niego ciezko bylo mu rozmawiac ale cieszyl sie, ze noga juz jest naprawiona i odzyskal w niej czucie. Obiecalam mu, ze nazajutrz przyjde do niego po pracy. Niestety dowiedzialam sie, ze tato mial kolejna operacje. Jak sie okazalo (prawdopodobnie blad lekarzy przy pierwszej operacji) mial dziurawe jelito i wszystkie bakterie przeniosly mu sie do jamy brzusznej. Od poniedzialku lezy na oiomie. Mial zakazenie jamy brzusznej do tego stopnia ze rozeszly mu sie szwy pooperacyjne. Wczoraj dowiedzialam sie, ze ma sepse. Nie mialam z tata w zyciu lekko czesto mnie bil i moja mame czy babcie. Zyczylam mu smierci. Mawet nie wiecie jak bardzo tego zaluje. To co przezywam teraz jest nie do opisania. Boje sie do niego jutro pojechac bo wiem, ze moge nie eytrzymac, ze zaczne plakac. A jemu nerey sa niepotrzebne w takim stanie jakim jest. Nie ma poprawy pogorszenia niby tez nie. Nie wiem co mam robic. Nie chodzilam bardzo dlugo do kosciola a teraz od kilku dni nie rozstaje sie z rozancem. Modle sie w duchu caly czas. Wierze w to, ze Bog mu pomoze, ze da mu duzo sily by walczyc.Na ten rok mam zaplanowany swoj slub. Chcialabym zatanczyc na nim pierwszy taniec z moim ojcem. Dopiero teraz zauwazam jaki jest dla mnie wazny. Najgorsze jest to jak patrze na jego cierpienie. Oddycha przez respirator zeby nie tracic energii na oddychanie. Nie wiem juz jak mam sobie radzic. Wiem, ze wszystko lezy w rekach Boga. Ale staram sie z calych sil wspomoc go modlitwa. Nawet prosilam o to moich znajomych. Zeby pomodlili sie za biego. Wierze z calego serca ze sie uda. Mimo tego, ze nie ukrywam - mam chwile zwatpienia. Niewiarygodne jest to jak tragedia zmienia czlowieka. Was tez prosze pomodlcie sie za mojego tate. A ja pomodle sie za Was i Waszych bliskich. Z gory i z calego serca dziekuje. Razem wszyscy damy rade i nasi bliscy tez dadza rade tylko potrzebna jest modlitwa i wiara.

#39 ~halina~

~halina~
  • Goście

Napisano 16 luty 2015 - 08:30:41

Witam w walentynki mój roczny synek trafił do szpitala jest chory na sepse. Nigdy nie chorowal ani nie mial kataru a teraz walczy o zycie w ciezkim stanie. Skąd to sie bierze jak choruja takie malenstwa ?

#40 okoń0001

okoń0001

    Nowy

  • Użytkownicy zarejestrowani
  • Pip
  • 1 postów

Napisano 20 marzec 2015 - 20:56:45

Witam.Moja chrześniaczka ma sepse.Dziś skończyła miesiąc.Jest wcześniakem, urodziła się w 32 tygodniu. Jej stan jest ciężki,ale stabilny.Dziś mija tydzień jak walczy o życie.Tak na nią wszyscy czekaliśmy.Pierwsza dziewczynka w rodzinę. Dziś lekarz powiedział że ma uszkodzony mózg. Możecie mi napisać co to znaczy i czy da się leczyć.Wiem że może być chora do końca życia. Nikt nie chorował u nas na sepse.Może ktoś miał taki przypadek.Pomóżcie Sama mam dwóch synów i nie wiem jak siostrze pomóc.Wszystko w ręcach Boga.



Dodaj odpowiedź



  


Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych