Skocz do zawartości

Zaloguj przez Facebook Rejestracja

Najnowsze tematy

Wyświetl nową zawartość »

Zdjęcie

Zauważ mnie !


39 odpowiedzi w tym temacie

#1 prawda111-jestem.

prawda111-jestem.

    Swojak

  • Użytkownicy zarejestrowani
  • PipPipPipPip
  • 1725 postów

Napisano 14 luty 2012 - 00:03:47

14 luty, to nie tylko Dzień Zakochanych, ale również, a może i przede wszystkim ŚWIATOWY DZIEŃ CHOREGO na PADACZKĘ.

W tym szczególnym dniu Prezes Polskiego Stowarzyszenia Ludzi Cierpiących na Padaczkę, Pani JADWIGA GROCHOWALSKA rozpoczyna swoją niezwykłą akcję "Zauważ mnie" i ma zamiar przejść z kijkami trasę z Częstochowy do Grudziądza...

Ta wspaniała kobieta idąc z kijkami pokona setki kilometrów, że aż wydaje się to nie możliwe, a jednak, takich wyczynów podejmują się tylko ludzie niezwykili, a JADZIA GROCHOWALSKA to właśnie niezwykła osoba...

Trzymajmy za naszą JADZIĘ kciuki i życzmy jej aby dokonała tego i szczęśliwie dotarła do Grudziądza...

#2 prawda111-jestem.

prawda111-jestem.

    Swojak

  • Użytkownicy zarejestrowani
  • PipPipPipPip
  • 1725 postów

Napisano 14 luty 2012 - 11:51:25

Szczegóły trasy Akcji Zauważ mnie 2012.

Częstochowa 14.02 .2012 - wtorek
wtorek wyjście około 8.30 39,30km
Radomsko 14 .02.2012 wejście około14.30

Radomsko 15.02 .2012 - środa
Środa wyjście 8.00 - 43,80km
Piotrków Tryb. Wejście około 16.00

Piotrków Tryb 16.02 - czwartek
Wyjście około 8.00 - 47,30 km
Łódź wejście około 16.30

Łódź 17.02 - piątek
Wyjście około 9.00 - 27,00km
Ozorków wejście około 12.30

Ozorków 18.02 sobota
Wyjście około 8.00 - 38,00km
Kutno wejście około 14.00

Kutno 19.02 niedziela
Wyjście około 9.00 - 24,30 km
Gostynin wejście około 13.00

Gostynin 20.02 poniedziałek
Wyjscie około 8.00 - 39,80 km
Włocławek wejście około 14.30

Włocławek 21.02 - wtorek
Wyjście około 9.00 - 39.40 km
Aleksandów Kuj. wejście około 13.00

Aleksandów Kuj. 22.03 - Środa
Wyjście około 8.00 - 39,30 km
Toruń wejście około 14.30

Toruń 23.02 - czwartek
Wyjście około 9.00 - 20,10km
Chełmża wejście około 13.00

Chełmża 24.02 - piątek
Wyjście około 7.30 - 26,00km
Chełmno wejście 11.00

Chełmno 25.02 - sobota
Wyjscie około 8.00 - 33,90 km
Grudziądz wejście około 13.00
Grudziądz 25.02

Użytkownik prawda111-jestem. edytował ten post 14 luty 2012 - 11:57:16


#3 prawda111-jestem.

prawda111-jestem.

    Swojak

  • Użytkownicy zarejestrowani
  • PipPipPipPip
  • 1725 postów

Napisano 14 luty 2012 - 20:33:54

"Zauważ mnie" - 14 lutego Dniem Chorych na Padaczkę.

Chcemy, by społeczeństwo zauważyło nas – chorych na padaczkę – mówi Jadwiga Grochowalska, Prezes Polskiego Stowarzyszenia Ludzi Cierpiących na Padaczkę, oddział w Sławnie - Poprzez akcję chcemy pobudzić do refleksji, że życie to nie tylko piękne, radosne chwile, ale też trudne momenty, w których wyrozumiałość i zwyczajne wsparcie jest niezwykle potrzebne.

Celem akcji jest także edukacja jak zachować się w przypadku napadu padaczkowego, gdyż wiele osób niestety nie zna przejawów choroby i nie wie jak zachować się w takiej sytuacji. Z powodu niekontrolowanych napadów padaczki oraz braku zrozumienia ze strony otoczenia, wielu chorych i ich opiekunów jest zmuszona zrezygnować z nauki, pracy, rodziny, marzeń... Chorzy na padaczkę mogą w pełni funkcjonować społecznie, jeśli tylko są odpowiednio leczeni i akceptowani. Przykładami osób, które pomimo choroby odniosły sukces są m.in.: Ludwig van Beethoven, Napoleon Bonaparte, Elton John.

W Polsce żyje ok. 400 000 chorych na padaczkę. Epilepsja najczęściej dotyka dzieci. Aż w 70% przypadków pierwszy atak choroby pojawia się przed 14 rokiem życia. Padaczka jest chorobą przewlekłą. Problem ten może dotknąć każdego z nas.

Jak zachować się w czasie napadu padaczkowego:



Trzeba:

• zachować spokój
• przenieść chorego w bezpieczne miejsce
• ułożyć chorego w pozycji bezpiecznej na boku, z twarzą skierowaną lekko ku podłożu, aby umożliwić swobodny wyciek śliny
• zabezpieczyć przed możliwością urazu: zdjąć okulary, usunąć z ust ciała obce (np. sztuczna szczęka), podłożyć coś miękkiego pod głowę
• asekurować podczas napadu i pozostać z chorym do odzyskania pełnej świadomości

Nie wolno:

• wkładać choremu czegokolwiek miedzy zęby podnosić pacjenta, krępować ruchy pacjenta, cucić, uderzając po twarzy lub polewając wodą

• agresywnie ingerować w zachowanie chorego w czasie, gdy jest on jeszcze zdezorientowany po napadzie

#4 S.W

S.W

    Swojak

  • Oczekujący na zatwierdzenie
  • PipPipPipPip
  • 3297 postów

Napisano 15 luty 2012 - 21:56:08

Zobaczcie jaka to by mogła być reklama dla miasta gdyby miasto a raczej jej władza była " normalna" z pomyślunkiem.

A tak co miesiąc 12000 zł do kieszeni i lajcik . W wszystko w dup... . Tak rządzi PO.

#5 prawda111-jestem.

prawda111-jestem.

    Swojak

  • Użytkownicy zarejestrowani
  • PipPipPipPip
  • 1725 postów

Napisano 15 luty 2012 - 22:21:29

Zobaczcie jaka to by mogła być reklama dla miasta gdyby miasto a raczej jej władza była " normalna" z pomyślunkiem. A tak co miesiąc 12000 zł do kieszeni i lajcik . W wszystko w dup... . Tak rządzi PO.


Zgadza się S.W, Jadzia to najlepsza promotorka naszego miasta, powiem więcej, Powiatu...Żadne filmiki, zrobione za grube pieniądze nie promują Sławna i Powiatu w całej Polsce tak, jak robi to JADWIGA GROCHOWALSKA...

Na całej trasie tego marszu, witają ją z niesłychanym entuzjazmem i podziwem Burmistrzowie, czy Pezydenci miast przez które idzie, tak było wczoraj, tak też było dzisiaj...Organizowane są koncerty w miastach do których dochodzi, dzisiaj Jadzia miała dość długą trasę i przy fatalnej pogodzie, mam nadzieję, że my mieszkańcy naszego miasta czytający ten temat, jesteśmy chociaż myślami z naszą KRÓLOWĄ KIJEK, niesamowitą Jadzią...Trzymajmy za nią kciuki, aby wytrwała i doszła do wyznaczonego celu, Grudziądza...

#6 prawda111-jestem.

prawda111-jestem.

    Swojak

  • Użytkownicy zarejestrowani
  • PipPipPipPip
  • 1725 postów

Napisano 16 luty 2012 - 20:28:59

Wywiad z p. Jadwigą Grochowalską Prezes Polskiego Stowarzyszenia Ludzi Cierpiących na Padaczkę..

Osoby chore na padaczkę nie mogą zostać odcięte od świata i żyć w jakimś wyimaginowanym świecie. Oni muszą mieć szansę spróbować wszystkiego – uważa Jadwiga Grochowalska, prezes sławieńskiego oddziału Stowarzyszenia Osób Cierpiących na Padaczkę, która w tym roku przeszła w organizowanych przez siebie marszach „Zauważ mnie! Chodzi (p)o zdrowie” ponad 460 km. Chciała tym samym zwrócić uwagę na problemy osób z epilepsją.

Jak zrodził się pomysł zorganizowania akcji „Zauważ mnie! Chodzi (p)o zdrowie”? Jakie są Pani wrażenia nie tylko jako inicjatorki akcji, jej ogólnopolskiego koordynatora, a także najaktywniejszego uczestnika? Jak ocenia Pani akcję po kilku latach jej istnienia?

Właściwie wszystko zaczęło od akcji ulotkowej na ulicach Warszawy podczas Światowego Dnia Chorego na Padaczkę w 2009 roku ). Ten dzień wypada 14 lutego, w Walentynki.
Długo zastanawialiśmy się, w jaki sposób zwrócić uwagę na problemy chorych na padaczkę. Wtedy zrodził się pomysł akcji „Zauważ mnie”. Wydrukowaliśmy ulotki i rozdawaliśmy je na ulicach Warszawy – w tej akcji wzięło udział 100 osób. Spotkała się ona ze sporą życzliwością, a informacja o niej pojawiła się również w mediach. Poszliśmy za ciosem, rok później podobną akcję zorganizowaliśmy w Poznaniu, Trójmieście, Sławnie, Lublinie i w Warszawie.
W 2011 r. obchodziliśmy dwudziestolecie naszego Stowarzyszenia i szukałam nowego pomysłu na tę szczególną rocznicę. Jestem instruktorem nordic walking – prowadzę zajęcia z osobami chorymi na padaczkę, więc wymyśliłam, że połączę w marszu Sławno, w którym mieszkam, z Warszawą, w której odbyła się pierwsza akcja „Zauważ mnie”. No i tak to się zaczęło.
Później zaczęły się do nas zgłaszać inne miasta. Dzwonią też do nas chorzy i proszą: „Przyjdźcie do nas, do naszego miasta, pokażcie że my tutaj też jesteśmy, mówcie o naszym mieście, bo tutaj się nie chce mówić na ten temat.” Wytyczyliśmy już trasę na rok 2013, zbieramy zgłoszenia na rok 2014. Mam nadzieję, że starczy nam sił i zapału oraz że znajdą się sponsorzy. Bo bez nich nie mamy szans na zorganizowanie tej akcji

Mówiła Pani o bardzo pozytywnym odbiorze społecznym i medialnym akcji. Jakie są Pani osobiste wrażenia z tego marszu?

Dla mnie to było niesamowite wyzwanie. Jako jedyna z grupy przeszłam całą trasę. Nigdy się nie spodziewałam, że mogę w ten sposób pokonać własną słabość. Że mając tyle lat, będąc matką pięciorga dzieci, mogę czegoś takiego dokonać. Tyle życzliwości, dobroci, przyjaźni, przesympatycznych wolontariuszy, naprawdę miłych pracowników urzędów miast, które mijaliśmy – tego się po prostu nie da opowiedzieć...
Najbardziej wzruszające spotkanie było m.in. w Chojnicach, w Białym Dworze, we Włocławku oraz w tak długo oczekiwanym przeze mnie Chełmnie, gdzie są relikwie świętego Walentego.

Czy zdarza się, że do marszu przyłączają się spontanicznie ludzie?

Tak. Ludzie pytają nas po drodze: „Dokąd wy idziecie? Po co?” I gdy słyszą odpowiedź, że do Warszawy, żeby pomóc chorym na padaczkę, mówią: „ja mam kogoś z padaczką w rodzinie, to my się za was pomodlimy, trzymamy za was kciuki”.
Podczas marszu trochę strachu wzbudzały w nas panie za kierownicą, które niestety były niesympatyczne. Potrafiły nawet zepchnąć nas do rowu – w jednej miejscowości musiałyśmy uciekać z koleżanką, która ze mną szła. A kierowcy różnie – niektórzy nam machali, niektórzy się pukali w głowę. Ale ogólnie reakcje były sympatyczne.
Bardzo życzliwa była też policja, która nas na wielu odcinkach asekurowała, pomagała, zabezpieczała nasz marsz – nawet się tego nie spodziewaliśmy.
Otrzymaliśmy wiele życzliwości ze strony spotykanych ludzi. Zdarzyło się, że jakiś pan wziął od nas numer konta, wpłacił potem pieniądze, by wesprzeć przyszłoroczną akcję. To jest bardzo fajne.

Jak wygląda akcja „Zauważ mnie” przeprowadzana na miejscu?

Zanim wejdziemy do jakiegoś miasta, wolontariusze otrzymują od nas koszulki i ulotki. Przygotowują miasto na nasze wejście, prowadząc akcję edukacyjną, rozdając ulotki m.in. na temat pierwszej pomocy w trakcie napadu padaczki czy pokazów, jak prawidłowo chodzić z kijkami nordic walking.

W zeszłym roku pokonała Pani całą trasę, czy tym roku również podejmie się Pani tego wyzwania?

Oczywiście. Trenuję cały rok, biorę udział w różnego rodzaju zawodach nordic walking – w pucharze świata, w międzynarodowych mistrzostwach Polski, w Pucharze Pomorza. W tych zawodach startuje ze mną mój 9-letni synek, a także moi podopieczni, którzy radzą sobie wyśmienicie, startując w kategorii osób niepełnosprawnych oraz w kategoriach wiekowych. Bardzo często znajdują się na podium.

Przez kilka lat organizowała Pani w Sławnie warsztaty taneczne dla dzieci i dorosłych w ramach(co tutaj ma być??). Kursanci uczyli się tańca na zajęciach i turnusach rehabilitacyjnych pod okiem mistrzów Polski w tańcach latynoamerykańskich. Skąd czerpie Pani pomysły na tak wspaniałe akcje społeczne? Czy inspiracja tkwi w potrzebach Pani podopiecznych?

Przez wiele lat osoby chore na padaczkę były odcięte od świata. Przyjeżdżały na turnusy i spędzały 2 tygodnie w pokoju, skupione tylko na rozmowach i na użalaniu się nad sobą. To trzeba było zmienić. Chorzy powinni mieć szansę spróbować wszystkiego. Oczywiście musimy być realistami, ci ludzie nie skoczą na spadochronie, nie zejdą w głąb kopalni, bo mogą stworzyć zagrożenie dla siebie i dla innych. Ale trzeba dać im szansę skorzystania z tego, co mogą – przecież mogą tańczyć i wyśmienicie się bawić, mogą uczestniczyć w zajęciach teatralnych, mogą jeździć konno…

Wspomniała Pani, że osoby chore na padaczkę nie mogą wykonywać pewnych czynności. Jakich?

Wiadomo, że chorzy na padaczkę nie powinni mieć prawa jazdy, nie mogą pracować na wysokościach, nie mogą być nurkami, pilotami. Mogą jednak cieszyć się życiem, jeżdżąc na rowerach, organizując wspólne wypady, rajdy i spotkania, zawody.

Chodzi o aktywizację, zabawę, rozwój?

O otwarcie się na innych ludzi. Na przykład świat nordic walking przyjął nas bardzo miło, sympatycznie. Myśmy się wtopili w tłum nordicowców i różnice zniknęły. To jest fantastyczne. Oczywiście zdarzają się jakieś drobne przykrości, ale to wszystko da się wyprostować. Organizujemy duże imprezy, takie jak Puchar Pomorza, Mistrzostwa Sławna w nordic walking czy powiatowy piknik integracyjny. To jest impreza na 800 osób, gdzie trzeba przygotować posiłki, lokal – bazę, w której to się odbędzie, oprawę. I nasi podopieczni się w to angażują, czują się potrzebni i docenieni. Często radzą sobie lepiej niż niejedna osoba w takim stresie i zaganianiu.

Czym jeszcze zajmuje się stowarzyszenie?
Cieszę się, że przy okazji tej akcji udało nam się nagrać film edukacyjny, w którym wziął udział patron akcji – pan Piotr Gąsowski. Do naszej akcji przyłączyła się także Ania Wyszkoni, być może nagra z nami hymn akcji. Naszym marzeniem jest dotarcie do pana Kacpra Kuszewskiego, który w filmie „M jak miłość” gra osobę chorą na padaczkę. W przyszłym roku planujemy wyprodukować bransoletki na rękę, które będą mogły nosić osoby chore na padaczkę. Jesteśmy w trakcie rejestrowania Fundacji „Zauważ mnie”, skierowanej nie tylko do osób chorych na padaczkę – jest mnóstwo działań, które w Polsce mogłyby się zadziać, a krzycząc „Zauważ mnie!” możemy pomóc innym. Ale akcja „Zauważ mnie! Chodzi (p)o zdrowie jest i zawsze będzie skierowana do chorych na padaczkę, do ich rodzin, opiekunów. Mamy jeszcze mnóstwo do zrobienia z edukacją. Musimy edukować, bo wiele razy ludzie opowiadają takie bzdury na temat padaczki…

Także chorzy?
Raczej osoby postronne, które są świadkami ataków. Mieliśmy zresztą przykre doświadczenie z filmem „Na dobre i na złe”, w którym pokazany był napad padaczki i w trakcie napadu wkładano szpatułkę do ust, żeby chory nie przygryzł języka. Ale po naszym proteście i piśmie, chyba w październiku tego roku, ukazał się inny odcinek, który pokazywał prawidłową pomoc w trakcie napadu padaczki. To była odpowiedź na nasz protest. Oglądalność takiego serialu jest duża i potem ludzie mówią: „no jak to, wy mówicie coś innego, a telewizja pokazuje zupełnie coś innego”.

Akcja „Zauważ mnie” jest skierowana głównie do osób chorych na padaczkę oraz do osób z ich otoczenia, by odmitologizować sposób myślenia o padaczce, naprawić błędy w rozumieniu choroby. Czy oprócz tego, że chciałaby Pani zaktywizować chorych i podzielić się wspólną radością z organizowania akcji, jest jakiś główny, najważniejszy przekaz?

My byśmy bardzo chcieli, żeby chorzy sami wyszli z domu. Aby przestali się bać sami siebie, bać się ludzi, żeby chcieli się otworzyć, zapukać do drzwi pracodawców. Ale również chcemy wołać o to, i to chyba ukłon do Ministerstwa Zdrowia, żeby w końcu zaistniał porządek z lekami dla chorych na padaczkę. Bo jest totalny bałagan – raz te leki są darmowe, a nowe leki są pełnopłatne. Jak nowe leki są wprowadzane, to te stare leki, na których jest większość pacjentów, są płatne. Przy padaczce nie można z dnia na dzień zmienić leków jak przy grypie. To uderza w pacjentów. Jeżeli ktoś ma 500 zł renty, a musi płacić 200 zł za leki, to nie ma z czego żyć. Czy któryś z polityków potrafiłby wyżyć za takie pieniądze? Oni nie wiedzą, jak trudno jest żyć osobom niepełnosprawnym, obojętnie z jakimi schorzeniami. Jakie są ogromne koszty leczenia, jak to wszystko spiąć, żeby żyć.

Czy chciałaby Pani coś przekazać naszym czytelnikom?
Nie bójcie się, nauczcie się, jak nam pomóc, bo to nie jest specjalna filozofia. Nie wpadajcie w panikę. Zapraszamy do dołączenia się do marszu „Zauważ mnie!”, nawet na krótkim odcinku. To będzie dla nas duże wsparcie.
Życzę powodzenia z akcją. Dziękuję za rozmowę.


Wywiad przeprowadziła Agata Herbich.

#7 prawda111-jestem.

prawda111-jestem.

    Swojak

  • Użytkownicy zarejestrowani
  • PipPipPipPip
  • 1725 postów

Napisano 17 luty 2012 - 13:00:01

Relacja z imprezy - Zauważ mnie 2012 - 1/13 Częstochowa - Radomsko


15 lutego godzina 11.15 Częstochowa. Siedzę sobie w ciepłym mieszkaniu przed komputerem. Spoglądam za okno – ogromna śnieżyca, silny wiatr, fatalna widoczność…a Jadwiga Grochowalska gdzieś w terenie między Radomskiem a Piotrkowem Trybunalskim.


Jadwiga Grochowalska o marszu:

Dokładnie dobę wcześniej nie siedziałem przed komputerem, tylko dzierżąc w dłoni ulubione kije nordic walking „miałem już w nogach” około kilkunastu kilometrów, a razem ze mną miała je pomysłodawczyni fantastycznej akcji ZAUWAŻ MNIE Jadwiga Grochowalska i dzielna podopieczna Częstochowskiego Klubu Nordic Walking Beata Łazuch. Mam wrażenie jakbym w ogóle nie brał udziału w tym maratonie z Częstochowy do Radomska – wydaje się to jakoś niewiarygodnie odległe. A jednak – okropnie bolące ścięgno Achillesa i zakwasy podudzi skutecznie pozbawiają mnie złudzeń…


Wyruszyliśmy z Częstochowy około 8.30. Wcześniej o 7 msza na Jasnej Górze w intencji osób chorych na epilepsję. Ku zaskoczeniu całej trójki nordicowców ubranych w koszulki akcji „Zauważ mnie” prowadzący Paulin nie wspomina ani słowem o św. Walentym, nie mówiąc już o osobach chorych. Przed godziną 8 pod Jasną Górę powoli schodzą się wolontariusze z VIII Liceum Ogólnokształcącego Samorządowego w Częstochowie, celem rozdawania ulotek w centrum miasta i informowania przechodniów, że 14 lutego TO NIE TYLKO ŚWIĘTO ZAKOCHANYCH. Przyjeżdża także lokalna ekipa telewizyjna, częstochowski portal. Kilka fotek, wywiadów, w międzyczasie chyba najważniejsze czyli rozgrzewka i RUSZAMY!!! Przechodząc przez centrum miasta pomyślałem sobie, że zostało jeszcze „tylko” 41 kilometrów - cała trasa wynosiła dokładnie 42km i 200 metrów – spod samej Jasnej Góry do Urzędu Miasta w Radomsku. Nie ukrywam, że lekko się stresowałem, ponieważ zawsze preferowałem wysiłek bardzo intensywny, ale jednak krótki. To dlatego na Mistrzostwach Polski w Złotoryji nie wahając się długo, wybrałem dystans 4 km o 16-stu nawet nie wspominając.

Początek marszu to to co w nordic-walking najcenniejsze – czyli aktywność ruchowa sprzyjająca rozmowom. I tak właśnie było – mieliśmy sporo czasu z Jadwigą i Beatą na wymianę spostrzeżeń odnośnie nordic-walking i zawodów w których braliśmy udział. Nie zabrakło także miejsca na tematy osobiste – w końcu nasza ukochana aktywność ruchowa łączy ludzi, czasem mam wrażenie, że wręcz na poziomie duchowym. Zaczęliśmy wszyscy solidarnie bez bucików na kijkach. Już po kilometrze bez bucików zostałem już tylko ja z Jadwigą. To oczywiście rzecz gustu – ja nawet na asfalcie preferuję moje kije boso.

W trakcie marszu przez centrum Częstochowy ogromnie przykuwamy uwagę przechodniów – i dobrze! w końcu chodzi o to aby nas zauważono. Na obrzeżach miasta niektóre z przejeżdżających samochodów pozdrawiają nas klaksonem i uśmiechem na twarzy kierowców.

Pierwsza przerwa przy tabliczce z przekreśloną Częstochową – czyli jakieś 7 kilometrów od punktu zero, choć Jadwiga wolałaby zdecydowanie wcześniej, bo jak twierdzi ubrana jest zbyt obficie i ma potrzebę zrzucenia garderoby. A propos – pogoda fenomenalna jak na ostatnie tygodnie – około -5 stopni i piękne słoneczko – idealna pogoda na narciarskie szaleństwo w Białce Tatrzańskiej, ale i na maraton nordic-walking spod Jasnej Góry do samego Radomska.

Podczas przerwy kilka łyków gorącej, pysznej, słodkiej herbatki z sokiem, przepis Jadwigi Grochowalskiej . Oczywiście w trakcie przerwy także, kilka telefonów do pomysłodawczyni akcji od zainteresowanych mediów. Ja biegnę ( przyznaję się bez kijków) do pobliskiego sklepu spożywczego po bułki – Pani od razu na wejściu z uśmiechem na twarzy stwierdza: „Zauważyłam Pana”. Kilka sekund milczenia i zrozumiałem – to moja koszulka i niezwykle chwytliwe hasło. Pamiątkowe zdjęcie – wpinamy rękawiczki i ruszamy dalej. W trakcie tego odcinka niezwykle miłe spotkanie – z naprzeciwka mijamy „swego” człowieka, który z kijami, dużym plecakiem i bujną brodą na twarzy maszeruje z Radomska do Częstochowy. I znów magia nordic podziałała. Krótkie ale jakże przyjemne spotkanie – rozmowa o akcji i jakie błahe, a równocześnie istotne pytanie w naszym kierunku: „powiedzcie jak to w końcu jest - jak zachować się w przypadku napadu padaczki stojącej obok Ciebie osoby?”. Przybijając piątkę życzymy sobie szerokiej drogi i wszyscy ruszamy dalej.

Mniej więcej w połowie trasy, tuż przed Kłomnicami spory kryzys dopada inicjatorkę całego zamieszania. Ogromny ból łydki i palca, który „lekko” ucierpiał w zeszłorocznym marszu. Z obowiązku zawodowego, ale przede wszystkim koleżeńskiego zatrzymuję się i rozciągamy Jadwidze bolące podudzie. Za kilkanaście minut jesteśmy w Kłomnicach – 20 km już za nami- Jadzia usilnie próbuje znaleźć miejsce gdzie można byłoby coś skonsumować, ale my z Beatą doskonale wiemy że w Kłomnicach nie uświadczysz miejsca gdzie ktoś mógłby Ci zaserwować coś gorącego.

Tak więc kolejna krótka przerwa, w której zadowalamy się niezawodną bułką z czosnkowym pasztetem i wpinamy rękawiczki. Po tej przerwie o dziwo czuję się jak ryba w wodzie. Doskonałe tempo – szczęśliwy jestem mając piękny przydrożny pas zieleni, w który moje kije wbijają się jak w masło, a ja mogę rozkoszować się przyjemnością chodzenia z kijami z wydłużonym krokiem i mocnym wypchnięciem ręki za biodro. W Kłomnicach zmieniłem garderobę na moich stopach – chcąc uniknąć odparzeń zmieniłem skarpety i buty. I po 30 kilometrze mam wrażenie, że ta druga para butów nie przysłużyła się zbyt dobrze moim kończynom dolnym, ponieważ zacząłem stopniowo odczuwać ból lewego ścięgna Achillesa, a po chwili prawego. Jadwiga ewidentnie od połowy trasy miała kryzys ale jako człowiek przepełniony wolą walki dzielnie parła do przodu.

Około 6 kilometrów przed Radomskiem robimy ostatnią przerwę. Nagle podjeżdża do nas srebrno-niebieska Kia i policjant pyta do którego kościoła idziemy. Całą trójką jesteśmy przekonani, że to dobre poczucie humoru przedstawiciela władzy, ale on poważnie stwierdza, że otrzymał informację o pielgrzymce z Częstochowy . W tym czasie dostajemy telefon, że prezydent Miasta Radomsko, urzędnicy, telewizja i grupka dzieci rozdających ulotki czekają na nas w centrum miasta. Tak więc ruszamy, ostro podkręcając tempo – w końcu nie wypada się spóźniać. Ku zaskoczeniu tempo i to naprawdę niezłe narzuca sama Jadwiga, która jeszcze niedawno miała spory kryzys. Z Beatą nie pozostaje nam nic innego jak solidarnie wrzucić piąty bieg – tym bardziej, że sytuacja jest dla nas bardzo zabawna – bo od tego momentu zajmujemy cały pas jezdni dzięki eskorcie policyjnej liczącej dwa auta marki Kia. Do Radomska wchodzimy co najmniej jak uczestnicy Tour De Pologne, auta zwalniają, a my coraz bardziej przyspieszamy – adrenalina daje się we znaki. Ja nie czuję już Achillesów, natomiast mięśnie czworogłowe uda mam wrażenie, że zaraz eksplodują. Końcówka w naszym wykonaniu była niezwykle szybka. Cała sytuacja, była wyjątkowa i tak samo też motywowała. Niektórym może wydawać się to śmieszne, inni zgodzą się ze mną, że człowiek może poczuć się fantastycznie – całą trasę pokonujesz w ciszy i spokoju, kontemplując wielokrotnie ze sobą, żeby na kilku ostatnich kilometrach poczuć się jak osoba medialna. A w tym wszystkim to co NAJWAŻNIEJSZE – wiesz, że komuś pomagasz. Wszyscy byliśmy niezwykle zmęczeni ale przede wszystkim ogromnie szczęśliwi.

W tym miejscu chciałbym jeszcze raz serdecznie podziękować za wspólny marsz organizatorce całej akcji Jadwidze Grochowalskiej, koleżance Beacie i Urzędowi Miasta w Radomsku za miłe przyjęcie – naprawdę zachowanie przedstawicieli władz Radomska godne najwyższych pochwał.

Ja tymczasem idę do zamrażarki po lód, który zaraz spocznie na moim lewym ścięgnie Achillesa.

Z pozdrowieniami dla wszystkich nordicowców portalu chodzezkijami.pl

Michał Zarębski
Częstochowski Klub Nordic Walking Miza-REH

http://chodzezkijami.pl/galleries/160

Użytkownik prawda111-jestem. edytował ten post 17 luty 2012 - 15:08:48


#8 prawda111-jestem.

prawda111-jestem.

    Swojak

  • Użytkownicy zarejestrowani
  • PipPipPipPip
  • 1725 postów

Napisano 17 luty 2012 - 15:01:58

Relacja z imprezy - Zauważ mnie 2012 - 2/13 Radomsko - Piotrków Trybunalski.


O poranku przywitał nas zimny wiatr i śnieg. Zapowiadał się ciężki marsz w stronę Piotrkowa Trybunalskiego, ale żadna śnieżyca nie przestraszyła naszej bohaterki. Gorąco pożegnała nas pani Wioletta Pal wiceprezydent miasta Radomska, która otwarcie podeszła do akcji „Zauważ mnie”.


Przez pracowników Urzędu Miejskiego, wydziału do spraw obywatelskich panią Katarzynę Dudek oraz pana Damiana Noremberta zostaliśmy odprowadzeni do granic miasta, skąd ruszyliśmy w kierunku Piotrkowa Trybunalskiego. Kierowcy pługów , tirów i samochodów osobowych nie oszczędzali gazu, co powodowało zawirowania śniegu w twarz pani Jadwigi Grochowalskiej oraz szybkie skoki na pobocza dróg. Brak barów, restauracji lub miejsc do spokojnego odpoczynku na trasie, powodował integracje uczestników marszu w samochodzie. Na granicach Piotrkowa Trybunalskiego witała nas Straż Miejska oraz grupa uprawiająca nordic walking przy OSiR-rze, a także Piliczanki z Sulejowa. Od tablicy miasta do centrum około dwudziestoosobowa grupa, prowadzona przez Strażników Miejskich, wędrowała przez 5 kilometrów chodnikami pięknej miejscowości.

Przed Urzędem Miasta przywitał uczestników zastępca Prezydenta Miasta Andrzej Kacperek, ciepłymi słowami i gorącą grochówką rozgrzał bohaterów dzisiejszego, ekstremalnego marszu. Najedzeni, udaliśmy się na miejsce odpoczynku i noclegu. Przed nami trasa z Piotrkowa Trybunalskiego do Łodzi.

http://chodzezkijami.pl/galleries/161

#9 prawda111-jestem.

prawda111-jestem.

    Swojak

  • Użytkownicy zarejestrowani
  • PipPipPipPip
  • 1725 postów

Napisano 17 luty 2012 - 17:30:39

Relacja z imprezy-Zauważ mnie-3/13 Piotrków Trybunalski - Łódź.

Po całonocnych opadach śniegu Piotrków Trybunalski przywitał nas zasypanymi chodnikami, drogami i poboczami. Dziś maszeruje z nami pani Grażyna Gadula.

Była wsparciem i dzielną towarzyszką dla pani Jadwigi Grochowalskiej. 49 kilometrów trasy pokonaliśmy szybkim i równym tempem. Plusem dzisiejszego dnia była wspaniała droga, którą wędrowały nasze bohaterki. Odśnieżona trasa, kijki mocno stukały o asfalt, a kierowcy spisali się zjeżdżając, aby nie utrudniać marszu. Na posiłek skręciliśmy do pobliskiego baru w Tuszynie.

Ciepłe flaczki, do tego oblane sosem roladki drobiowe i pełne witamin suróweczki. Do tego herbata i rozgrzani, najedzeni ruszyliśmy w drogę. Wkroczyliśmy na autostradę A1, ku naszemu zdziwieniu szło się bezpiecznie. Zbliżając się do tablicy z napisem Łódź zrobiliśmy krótką przerwą, przed wielkim powitaniem. Jednak kręte drogi i nieodśnieżone chodniki nie pozwoliły na dotarcie pod Manufakurę o czasie. Policja łódzka doprowadziła nas pod centrum handlowo- rozrywkowe, gdzie czekałam wielka grupa wolontariuszy.

Studio „Krok za krokiem” na czele z panią Hanną Mazerant przeprowadziło pokaz nordic walking, wolontariusze z Polskiego Czerwonego Krzyża przedstawili jak pomagać podczas napadu padaczkowego. Ciepłe słowa powitania oraz podróż na nocleg. Czyżby to koniec wrażeń na dzisiejszy dzień?

Nie! Stowarzyszenie Grupa Wsparcia EPI z Łodzi pod przewodnictwem Karoliny Zgid zaprosiło nas na wieczorek poetycko-muzyczny. W tle muzyka i czytane wiersze przez członków stowarzyszenia. Ciepły bigosik, kotlety mielone, herbata i oczywiście PĄCZKI. Stosy pączków świadczyły, że organizatorzy wieczorku nie zapomnieli, że dziś tłusty czwartek. Upominki rozdane i chwile przy stole wśród prywatnych opowieści o zmaganiach z padaczką , rodzinie, wspólnych przeżyciach. Ciekawość członków stowarzyszenia zaspokoiła opowieściami Klaudia Grochowalska o organizatorce marszu. Chwile pożegnań i trzymanie kciuków za dalsze etapy marszu.

http://chodzezkijami.pl/galleries/162

#10 prawda111-jestem.

prawda111-jestem.

    Swojak

  • Użytkownicy zarejestrowani
  • PipPipPipPip
  • 1725 postów

Napisano 19 luty 2012 - 11:33:54

Relacja z imprezy-Zauważ mnie-4/13 Łódź- Ozorków.

Relacja organizatorki z trasy Łódź- Ozorków.
Łódź pożegnała mnie obfitymi opadami śniegu, nieodśnieżonymi chodnikami, wszystko to bardzo utrudniało marsz. Dobrze, że przed hotelem czekała policja ,która asystowała mi do granicy miasta. Wciąż przed oczami miałam wczorajszy dzień, zaangażowanie stowarzyszenia EPI Grupa Wsparcia z Łodzi, Studia „Krok za krokiem” i Hani Mazerant. Dziękuje im wszystkim za wspaniałe przyjęcie. Moja córka Klaudia wciąż zabiegana zmarznięta i zaangażowana do granic wytrzymałości. Ostry wiatr, który dał się we znaki mi i Grażynce maszerującej wczoraj ze mną, nie oszczędził i Klaudii. Bardzo jestem jej wdzięczna za obecność, w tym bardzo trudnym dla mnie czasie.

Ale wracam do dnia dzisiejszego …
Sypiący nieustannie śnieg zmusił mnie do kilkakrotnego przebierania się w sucha odzież, a cierpliwość naszego kierowcy pana Piotra jest ogromna. Śnieg sypał i sypał, nie miał litości. Szło się bardzo trudno, aż tu niespodzianka. Mijamy tablice miasta Zgierz i … odśnieżony chodnik. Teraz mogę sprawnie przejść przez centrum miasta. Kijki nie przeszkadzają , bo przestał wiać boczny wiatr. Mogę iść prawidłowym krokiem. Na horyzoncie nasz samochód. Widać go z daleka, banery patronów i sponsorów rzucają się w oczy. I przerwa w …. McDonaldzie. Znów się przebieram, chyba ostatni raz, bo do Ozorkowa już niedaleko i na szczęście przestaje padać śnieg. Teraz niestety skończył się bezpieczny marsz, bo już nie ma chodnika po prawej stronie , a pobocze jest niebezpiecznie wąskie. Jednak nie poddaje się i idę, tysiące myśli cisną się do głowy np. dlaczego chorzy na padaczkę żyją jak w skorupie, w kokonie, nie chcą się otworzyć, nie chcą wyjść mi na przeciw, chociaż 100 m przejść ze mną. Czy boja się samych siebie? Szkoda, że tak jest. Jak sami nie będą chcieli sobie pomóc, nikt im nie pomoże. I wtedy …. oświecenie! Wiem już co zrobię w przyszłym roku…?

Nagle nie wiadomo skąd ukazuje się tablica OZORKÓW … ale jeszcze 4 km do centrum, gdzie czeka na mnie burmistrz Ozorkowa Jacek Socha i wspaniała koordynatorka, w tym mieście, akcji „Zauważ mnie” Magdalena Zagozda, która wita mnie wraz z wolontariuszami ze szkół ozorkowskich oraz Teresa Kuchta ze Stowarzyszenia „Razem po Zdrowie” – prowadząca grupę Nordic Walking. Z panią Teresą poznałyśmy się osobiście wczoraj w Łodzi. Po powitaniach i wspólnych zdjęciach wyruszamy na ulice Ozorkowa w naszych wołających o zauważenie koszulkach. Nasza grupa wzbudzał zainteresowanie, rozdajemy ulotki przechodniom, jesteśmy przyjęci pozytywnie. To bardzo miłe. Całą grupą kierujemy się do miejsca noclegu, a po drodze wciąż rozdajemy ulotki, a część z nich wolontariusze wkładają do skrzynek pocztowych. Świetny pomysł!

To był bardzo intensywnie spędzony dzień. Dziękuje wszystkim życzliwym ludziom, którzy staja na mojej drodze, a najbardziej Klaudii, która wspiera mnie każdego dnia i kierowcy Panu Piotrowi. A jutro znowu w trasę już o 7.30 - kierunek Kutno.

Jadwiga Grochowalska.

http://chodzezkijami.pl/galleries/163

#11 prawda111-jestem.

prawda111-jestem.

    Swojak

  • Użytkownicy zarejestrowani
  • PipPipPipPip
  • 1725 postów

Napisano 20 luty 2012 - 19:49:34

18.02.2012 Ozorków - Kutno.


Z miejscowości Ozorków wyszliśmy wcześnie. Po drodze spotkaliśmy panią Teresę Kuchtę razem z koleżanką Janiną. Szły razem z nami przez około 5 kilometrów poza granice miejscowości. Pogoda była fantastyczna, na spacer 38 kilometrowy. Bez mrozu, opadów śniegu czy deszczu. Pomimo dobrych warunków pogodowych, częste przerwy podczas marszu były. Plakaty sponsorów, które znajdują się na naszym wozie transportowym, zwracają uwagę przechodniów i kierowców. Po przebytych kilometrach czas na posiłek, herbatę i zmianę mokrych ubrań. Łęczyca przywitała nas odśnieżonymi chodnikami i piękną dużą restauracją „Senator”. Tam posililiśmy się i odpoczęliśmy. W trasie przerwa i ogromne zmęczenie na twarzy bohaterki.

- Osobiście chciałam napisać, że jako córka organizatorki i wspaniałej kobiety, która idzie w marszu, nie mogłam patrzeć na kryzys wypisany na Jej twarzy. Serce ścisnęło się i zabłysnęła żaróweczka. Mamusiu jestem dla Ciebie wsparciem wezmę więc kijki i pierwszy raz pójdę z Tobą jako twoja towarzyszka marszu.

Wspólne chwile, rozmowy podczas marszu i nagle tablica Kutno. Policja już na nas czekała. Przywitani przez kierownika wydziału spraw społecznych pana Michała Kacprzaka i wolontariuszy, którzy prowadząc nas pod Urząd Miasta zaczepiali przechodniów, rozdając ulotki. Gdy doszliśmy do celu przed Ratuszem czekała na nas delegacja na czele z zastępcą Prezydenta miasta Zbigniewem Wdowiakiem. Na prośbę niezrzeszonej grupy nordicowców z Kutna szybkie szkolenie i przemarsz na poczęstunek.

Musimy udać się na nocleg i przygotować na wieczór, bo dziś mecz AZS Kutno w Koszykówkę. Przystojni, wysocy i wysportowani koszykarze wystąpili w koszulkach akcji „Zauważ mnie”. Trochę emocji, okrzyków i stresów podczas meczu przeżyliśmy. Potrzebne było nam odpocząć od myśli o trasie i oddać się kibicowaniu. Późnym wieczorem wróciliśmy na nocleg i położyliśmy się spać. Jutro trasa do Gostynina.



/Klaudia Grochowalska/

#12 prawda111-jestem.

prawda111-jestem.

    Swojak

  • Użytkownicy zarejestrowani
  • PipPipPipPip
  • 1725 postów

Napisano 20 luty 2012 - 19:54:37

19.02.2012. Kutno- Gostynin.


Dziś snu trochę więcej, wstaliśmy o 8.00 Wyjście dziś o 9.00, ale dziś ważny dzień. Razem z nami wędruje pan Kazimierz Sikorski, jest wyjątkową osobą. Opowiada niezwykłe historie, przedstawia niezwykle obszerną wiedzę. Wysoki, silnie zbudowany i wygląda na góra 50 lat. Ku naszemu zaskoczeniu, nie zdradzając wieku jest dużo starszy. Promuje zdrową żywność, ćwiczenia mięśni i zalecenia do poprawienia kondycji. Niestety pogoda dziś nie dopisuje, pada deszcz, zimny wiatr. Przy bramie noclegu, już o 8.30 czekała niezrzeszona grupa nordicowców i policyjny radiowóz. Prawą stroną jezdni, ponieważ policja eskortowała nas do granic powiatu kutnowskiego. Szybki obiad w Strzelcach i dalej w trasę, po obiedzie wyruszyła tylko pani Jadwiga z panem Kazimierzem. Pożegnaliśmy grupę nordickowców, która dzielnie, szybkim tempem pokonała z nami 11 kilometrów. Do Kutna zabrał ich pan policjant, któremu serdecznie dziękowaliśmy za asystę w dzisiejszym maszerowaniu.



/Klaudia Grochowalska/

#13 prawda111-jestem.

prawda111-jestem.

    Swojak

  • Użytkownicy zarejestrowani
  • PipPipPipPip
  • 1725 postów

Napisano 21 luty 2012 - 16:45:01

20.02.2012 Gostynin - Włocławek.


Kolejny dzień marszu z panem Kazimierzem Sikorskim, przedstawicielem miejscowości Włocławek. Pogoda przywitała nas temperaturą dodatnią. Maszerujemy dziś 40 kilometrów, ale w takim towarzystwie trasa mijała bardzo przyjemnie, miło i co najważniejsze szybko. Po 25 kilometrze zatrzymaliśmy się na posiłek, ciepła zupka, szarlotka z lodami i filiżanka gorącej herbaty. Powinniśmy maszerować dalej, ale nogi prosiły o odpoczynek. Wiedzieliśmy jednak, że im więcej relaksu tym szybsze tempo trzeba nadać na trasie. Wychodząc z restauracji zaskoczył nas sypiący śnieg. Pozakrywaliśmy uszy i w drogę. 5 kilometrów przed Włocławkiem przy restauracji Sosenka zatrzymali nas policjanci i asystowali do Hali Mistrzów we Włocławku. Tam zostaliśmy przywitani przez panią wiceprezydent Wandę Muszalik, kanclerz Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej we Włocławku Teresę Bieniek, dyrektor Wydziału Promocji Zdrowia Magdalenę Fejdowską oraz grupę młodych nordicowców w wieku od 5 do 13 lat. Wiele słów wsparcia i zrozumienia utwierdziło nas, że ta miejscowość jest bardzo przyjazna akcji „Zauważ mnie” i chorym na padaczkę. Po wyczerpującym maszerowaniu marzymy o udaniu się na nocleg. Okazało się, że jest on niedaleko i równym tempem udaliśmy się na miejsce odpoczynku. Jutro czeka na nas Aleksandrów Kujawski.



/Klaudia Grochowalska/

#14 prawda111-jestem.

prawda111-jestem.

    Swojak

  • Użytkownicy zarejestrowani
  • PipPipPipPip
  • 1725 postów

Napisano 21 luty 2012 - 17:09:34

Oto komentarz uczestniczki z jednego z etapów tego marszu, z innego portalu:

Gamed logo(2)
GrażynaGadula
20 lut 21:37

Jestem po marszu z Jagodą na trasie Piotrków Tryb - Łódź, był to najdłuższy etap,liczący 49km. Nie powiem,że było łatwo, ale jak sobie pomyślałam ,że ja jestem "świeża" a Jagoda miała wtedy już 120 km w nogach to było mi wstyd narzekać.Tak naprawdę marsz z Jagodą to sama przyjemność ,miałyśmy czas żeby się bliżej poznać i wymienić swoje doświadczenia. Jestem pełna podziwu dla organizatorki, bo to ogromne wyzwanie i poświęcenie. Wielki szacunek dla Ciebie Jadziu !!!

#15 prawda111-jestem.

prawda111-jestem.

    Swojak

  • Użytkownicy zarejestrowani
  • PipPipPipPip
  • 1725 postów

Napisano 21 luty 2012 - 23:57:22

Często się zastanawiam nad Stowarzyszeniami, Fundacjami i ich prezesami, co oni takiego robią, co sobą reprezentują i zawsze dochodzę do jednego wniosku, że są tylko prezesami, nic więcej, po za jedną Panią Prezes, Jadwigą Grochowalską, która swoją osobą nie tylko potrafi pokazać problem ludzi cierpiących na padaczkę, ale jest również jedyną osobą która jest promotorką i ambasadorem naszego miasta...Często przez nasze władze miasta nie doceniana i nie zauważana, a w całej Polsce ceniona i szanowana...Kto by w Polsce słyszał o takiej miejscowości jak Sławno, gdyby nie nasza Jadzia, pytam się , kto?...Nasza Jadzia dzielnie przemierza Polskę ze swoją akcją " Zauważ mnie ", a ja apeluję do wszystkich w naszym mieście, powiecie, " Zauważcie Jadzię ", bo to nasz skarb, skarb Sławna, bo reszta ludzi w Polsce ją zauważa...

#16 prawda111-jestem.

prawda111-jestem.

    Swojak

  • Użytkownicy zarejestrowani
  • PipPipPipPip
  • 1725 postów

Napisano 22 luty 2012 - 12:21:35

21.02.2012 Włocławek - Aleksandrów Kujawski

Godzina 6:30 pobudka, a za oknem piękne, różowe niebo i mróz. Oby się wypogodziło. Pojechaliśmy do Urzędu Miasta, gdzie czekał na nas Prezydent miasta Włocławek pan Andrzej Pałucki. Chcieliśmy podziękować za serdeczne przyjęcie w tym pięknym mieście. Wiele słów wsparcia, otuchy i pocieszenia płynęło z ust mieszkańców, powodowało to ścisk w gardle i łzy w oczach. Już drugi rok z rzędu Włocławek staje na podium najlepiej przygotowanych miast na akcję „Zauważ mnie”. Drobnym prezentem, obrazem – tak wyraziliśmy swoją wdzięczność i chęć dalszej współpracy z tak wspaniałymi ludźmi. Jednak trzeba ruszyć w drogę, aż 11 kilometrów musimy przejść przez chodniki włocławskie, aby dotrzeć poza obszar zabudowany. Policja jak zwykle miło nas zaskoczyła i asystowała do granic miejscowości, silny uścisk dłoni w ramach podziękowań, dyplom wdzięczności i nasza bohaterka rusza w dalszą trasę już samotnie. Silnie wiejący wiatr, jednak zmusza nas do odpoczynku w pobliskiej restauracji. Hmm… o czym marzą uczestnicy marszu po tylu dniach poza domem? Padło na golonkę, do tego pieczywko, chrzan, musztarda i brzuchy napełnione. Trochę wiosny przypomniał nam hiacynt, który pięknie pachnący stał tuż przed naszymi nosami. Filiżanka gorącej herbaty i w dalszą drogę czas ruszyć. Krótkie, ale intensywne opady śniegu utrudniały marsz, a władze i mieszkańcy Aleksandrowa Kujawskiego już przy tablicy na nas czekają. Nagle naszym oczom ukazało się znajome logo i białe koszulki. Tak, to wolontariusze i władze miasta. Już na granicy miejscowości przywitał nas pan Burmistrz dr Andrzej Cieśla, Wiceburmistrz Jerzy Erwiński oraz Dyrektor Gimnazjum Krzysztof Wdowczyk. Od tablicy pod Urząd Miasta maszerowali razem z nami, tam zostały wypowiedziane oficjalne słowa powitania i podziękowań. Przekazanie kilku podarunków i na obiad udajemy się do Publicznego Gimnazjum nr 1 im. Lotników Polskich w Aleksandrowie Kujawskim. Tam również z życzliwości pana Dyrektora Szkoły, została udostępniona jedna z klas, w której spędzimy dzisiejszą noc. Materace, śpiwory, gorące kaloryfery, radio, czajniki i to jeszcze nie wszystko, co zostało nam udostępnione. Wspaniałe warunki, których zapewnienie na dzisiejszy nocleg wymagało jedynie chęci i dobrego serca. W tym momencie chcemy bardzo podziękować Panu Krzysztofowi Wdowczykowi. Idziemy szybciutko spać, jutro wielki i Toruń.



/Klaudia Grochowalska/

http://chodzezkijami.pl/galleries/168

Użytkownik prawda111-jestem. edytował ten post 22 luty 2012 - 13:39:36


#17 prawda111-jestem.

prawda111-jestem.

    Swojak

  • Użytkownicy zarejestrowani
  • PipPipPipPip
  • 1725 postów

Napisano 22 luty 2012 - 13:44:06

http://chodzezkijami.pl/galleries/167
http://chodzezkijami.pl/galleries/166
http://chodzezkijami.pl/galleries/165

#18 prawda111-jestem.

prawda111-jestem.

    Swojak

  • Użytkownicy zarejestrowani
  • PipPipPipPip
  • 1725 postów

Napisano 22 luty 2012 - 17:45:44



#19 prawda111-jestem.

prawda111-jestem.

    Swojak

  • Użytkownicy zarejestrowani
  • PipPipPipPip
  • 1725 postów

Napisano 22 luty 2012 - 19:09:03



#20 prawda111-jestem.

prawda111-jestem.

    Swojak

  • Użytkownicy zarejestrowani
  • PipPipPipPip
  • 1725 postów

Napisano 23 luty 2012 - 11:30:06

Aleksandrów Kujawski - Toruń.

Dziś o godzinie 8.00 pożegnałam Aleksandrów Kujawski, padający deszcz utrudniał marsz, a po wyjściu na trasę (A1) wciąż byłam ochlapywana prze przejeżdżające samochody, szczególnie te duże. Ale postanowiłam nie poddawać się.


Do Torunia niespełna 30 km . Idę sama, mam znowu czas na przemyślenia, rozmowę sama ze sobą. Cóż nie zawsze mam koło siebie kogoś do towarzystwa w marszu. Nawet nie zauważam, że nasz samochód stoi na poboczu, pierwsze 5 km za mną, idę dalej, Klaudia pstryka zdjęcia, pyta z troska czy dam rade i czy nie chce pić. Dziękuję nie … i idę dalej. Kolejne 5 km nie wiadomo kiedy za mną, chwila oddechu łyk wody i w dalsza drogę. Klaudia upomina mnie, że idę za szybko. Jakoś nie zauważyłam, ale okazuje się że tak. Postanawiam zwolnic tempo. W oddali widać zajazd. Tam odpocznę. Wchodzimy do środka. Jest kominek, ściągam przemoczoną koszulkę i kurtkę. Okazuje się, że i bluza też mokra. Przebieram się i pijemy gorącą herbatę. Odpoczywamy przeszło godzinę, a potem w dalsza drogę. Tempo coraz szybsze, Klaudia mnie znowu strofuje, że za szybko zwalniam, ale nie jest to dobre, bo niespodzianie skurcz chwyta mnie w nogę. Musze przystanąć i rozciągnąć mięśnie. Mam dosyć, ale oto ukazuje się tablica z napisem Toruń, przede mną jeszcze około 8,5 km. Idzie się całkiem dobrze, deszcz przestał padać. Moim oczom ukazuje się długo oczekiwany chodnik, a potem … czekająca na mnie telewizja Toruń.

Miło ich zobaczyć. Po krótkim wywiadzie idę dalej. Poznaje trasę z ubiegłego roku. Towarzyszył mi na niej oprócz naszego samochodu i operatora kamery Jaśka , samochód redakcji Chodzę z Kijami a wraz z nim Krzysiek Walczak , no i oczywiście Państwo Kretkowscy z Wrześni i Artur z Gniewkowa i oczywiście mój mąż Marek. Tak wtedy był mróz i śnieg. Dziś deszcz i mgła. Ale moim oczom ukazuje się most na Wiśle. To już nie daleko jeszcze około 2 km do miejsca gdzie mamy nocować, a jutro rano spotkanie z prezydentem Torunia.

http://chodzezkijami.pl/galleries/172

Użytkownik prawda111-jestem. edytował ten post 23 luty 2012 - 11:35:08




Dodaj odpowiedź



  


Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych